12 stycznia 2026

Przybysz – wierny strażnik stepu - bajka dla dzieci


Czy wiesz, że prawdziwa przyjaźń potrafi być silniejsza niż strach? Ta opowieść pokaże Ci, jak odwaga i wierność mogą zmienić los w najbardziej niebezpiecznej chwili. Poznaj Przybysza – psa, który stał się bohaterem na zimowym stepie.

 

Na rozległym, zimowym stepie wiatr świszczał między kępami suchej trawy, a śnieg skrzypiał pod butami. Ania i jej młodszy brat Staś wyruszyli, by zebrać drewienka na opał. Towarzyszył im Przybysz – duży, silny pies, który od dawna był ich przyjacielem. Choć potrafił sam polować, zawsze wracał do dzieci, dzieląc z nimi codzienność i czuwając nad ich bezpieczeństwem.
Przybysz nie był zwykłym psem – w jego oczach kryła się mądrość i coś jeszcze… obietnica, że nigdy ich nie opuści.


 

Tego dnia Przybysz był niespokojny. Warczał cicho, stawiał uszy, jakby coś wyczuwał. Ania jednak oddaliła się w głąb stepu – zauważyła kwiat, który zakwitł mimo zimy. „Jak to możliwe?” – pomyślała i ruszyła dalej, w poszukiwaniu kolejnych cudów natury.
Staś został w oddali, bawiąc się patykami i zbierając chrust. Pies krążył nerwowo, raz siadał przy chłopcu, raz wstawał, gotów do działania. W jego spojrzeniu była troska – jakby chciał powiedzieć: „Nie rozdzielajcie się… to niebezpieczne”.


 

Gdy Ania znalazła drugi kwiat, nagle dostrzegła szarego wilka, który w milczeniu obserwował każdy jej ruch. Serce dziewczynki zabiło mocniej. Zaczęła się cofać, potem przyspieszyła, aż w końcu puściła się biegiem, zapominając o braciszku.
W tej chwili Przybysz rzucił się ku niej, chwycił zębami za płaszczyk i zatrzymał. Ania zrozumiała – Staś! Odwróciła się, wróciła po niego, chwyciła za rączkę i razem zaczęli uciekać w stronę starej szopy.
Za nimi pojawiły się kolejne wilki – wataha głodnych drapieżników. Przybysz stanął naprzeciw nich, warcząc groźnie. Śnieg pryskał spod łap, zęby błyszczały w zimowym świetle. Walka była nierówna, ale pies nie ustąpił. Szarpał się, kąsał, odganiał wilki, dając dzieciom czas na schronienie.


Kiedy Ania i Staś dotarli do szopy, drzwi zatrzasnęły się za nimi. Po chwili Przybysz przywlókł się do środka – z pogryzionym karkiem, nadszarpniętymi uszami, krwawiący, lecz z merdającym ogonem. Lizał dłonie dzieci, jakby chciał powiedzieć: „Jesteście bezpieczni”.
Łzy spłynęły po policzkach Ani. Staś przytulił psa najmocniej, jak potrafił. Wtedy oboje zrozumieli – trzeba o siebie wzajemnie dbać i troszczyć się. Wierność i oddanie Przybysza stały się dla nich drogowskazem: prawdziwa przyjaźń to gotowość do poświęcenia w najtrudniejszym momencie.

Morał

Dobro, które okazujemy innym, zawsze wraca – czasem w chwili, gdy najbardziej go potrzebujemy.



Popularne posty

Galeria zdjęć


Darmowe fotoblogi

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *