Polecany post

Być przyzwoitym, czyli Savoir-vivre

Obraz
  Co to znaczy być człowiekiem przyzwoitym?  dzieło artystyczne Nastasa Diakowsiego Zbyt trudne, a może niepraktyczne i nie przydatne staroświeckie są stare normy i reguły? Owszem, czasami i tak bywa, że w konfrontacji z ludźmi pozbawionymi wszelkich zasad i norm, stosowanie tych staroświeckich przykazań wydaje się absurdalne. Jedynym skutecznym rozwiązaniem byłoby stosowanie zasady starobiblijnej: oko za oko, ząb za ząb.     Powiedzmy sobie szczerze – nie jest łatwo. Jednak – stosowanie w życiu codziennym starych sprawdzonych norm etycznych i moralnych – wydaje się po prostu głęboko sensowne.  W społeczeństwie, które się wzajemnie szanuje – po prostu lepiej się żyje. Jakość naszej codzienności jest zdecydowanie lepsza, bowiem obniża się poziom agresji, można uniknąć wielu patologiom i nieszczęściom, które nas jako całość nie budują, a wręcz rujnują.  Tolerowanie zasady, że cieszymy się z cudzego nieszczęścia, czy obojętność na patologię, to nie t...

Dziadek Aleksander i sprytna małpka


Wyobraź sobie duży, jasny dom z drewnianymi okiennicami i ogromnym ogrodem. Na trawniku bawią się dzieci, a w tle widać rozłożysty orzech i starą huśtawkę. Promienie słońca odbijają się od szyb.


Bajka o Dziadku Aleksandrze, Aleksandrze‑Podróżniczce i Sprytnej Małpce


W pewnym wielkim, bardzo starym domu mieszkał Dziadek Aleksander. Był już człowiekiem w podeszłym wieku – tak wielu lat, że nikt już dokładnie nie pamiętał, ile ich ma, ale wszyscy zgodnie twierdzili, że „prawie sto”. Mimo to dziadek wciąż miał w sobie mnóstwo energii i radości życia. Zawsze coś budował, naprawiał i zmieniał. Lubił ludzi i ludzie lubili jego. Ale najbardziej cieszył się, gdy odwiedzały go wnuczki i prawnuki, bo wtedy w całym domu rozbrzmiewała wesołość. Towarzyszyła temu pogoda, śmiechy, tupot małych stóp i niezliczona ilość dziecięcych pytań.

Historyjki 

Dzieci uwielbiały słuchać dziadka. Choć nie zawsze miał ochotę opowiadać, bywało, że dzieci naprzykrzaly się aż do skutku. Czasem jednak, kiedy Michał (7 lat) i Natalka (5 lat) bawili się w piaskownicy, mimowolnie podsłuchiwali jego opowieści, które snuł do starszych.

Najbardziej jednak dziadek kochał swoją wnuczkę Aleksandrę – młodą, odważną i bardzo ciekawą świata kobietę, która często podróżowała po różnych krajach, zwłaszcza do odległej Tajlandii. Zawsze, gdy wracała do domu, odwiedzała dziadka i opowiadała mu o swoich przygodach. A dzieci zamieniały się wtedy w dwa wielkie, słuchające uszy.

Aleksandra na targu

Pewnego razu, a było to upalne lato  Aleksandra poszła na typoeo azjatycki targ po świeże owoce. Był upał, więc miała na sobie kolorowe, lekkie ubrania i mały plecaczek. Targ tętnił życiem: stosy pachnących przypraw, kosze pełne egzotycznych owoców, kolorowe warzywa – wszystko kusiło i przyciągało wzrok. Aleksandra wybierała mango, przeglądała banany i próbowała soczystych liczi.

Właśnie wtedy zadzwonił telefon. Jej mama troszczyla się o nią. 

Aleksanżra sięgnęła do plecaczka, bo nie chciała, żeby głośno dzwonił. W tym samym czasie… wysoko na ogrodzeniu targu, ceglanym murze siedziała mała małpka kapucynka. Bacznie obserwowała ona Aleksandrę nie ruszając się ani na centymetr. Coś bardzo przykuło jej uwagę, jakby tylko czekała na odpowiedni moment.

I doczekała się!



Gdy Aleksandra odebrała telefon, małpka skoczyła jak błyskawica. Zeskoczyła na targ, podbiegła, cap! – i wyrwała telefon z jej ręki. Aleksandra aż krzyknęła ze zdziwienia i… upuściła koszyk z owocami. To wystarczyło, by małpka zrozumiała, że oto trafiła jej się prawdziwa uczta.


Pobiegła z telefonem, obejrzała go szybko, przekręcając w łapkach. „Niemiłe, niejadalne”, uznała. Odłożyła go więc na wysokim parkanie, a sama poturlala się w stronę rozsypanych owoców. Teraz to był prawdziwy skarb! Mango, banany, liczi – wszystko jej.

Aleksandra musiała wspiąć się wysoko, żeby odzyskać telefon, a po owocach zostały już tylko wspomnienia. Małpka, najedzona i zadowolona, zniknęła gdzieś w palmach.


Gdy później opowiadała o tym dziadkowi i dzieciom, Michał i Natalka aż przestali sypać piasek, żeby nie przegapić ani jednego słowa.

Dziadek Aleksander zaśmiał się i dodał:

„Widzicie, kochani, jest taki morał:

kiedy wokół są głodni – czy to ludzie, czy zwierzęta – lepiej podzielić się tym, co masz, niż kusić i zajadać się na oczach innych. 

Bo ktoś może postanowić sam się poczęstować.”


Co jeszcze opowiadał dziadk dzieciom będzie w następnym odcinku. Zasubskybuj mojego bloga a bedziesz znać kolejne opowieści🤩👋

Komentarze

Popularne posty

Brzeg - rzemiosło artystyczne Bilda

Pochód mistrza Ignacego Paderewskiego