Polecany post

Pomóż unieść cudzy krzyż

Obraz
Matka Boska Bolesna stała pod  krzyżem do końca. Pieta. Figura z kościoła oo. Jezuitów. Pan Jezus niesie krzyż na Kalwarię. Zauważcie, że lepiej czuję się ten człowiek, który podnosi drugiego człowieka niż ten, którego podnoszą. Nigdy nie dowiesz się, ile masz siły, dopóki kogoś nie podniesiesz. Proste? W czasie adoracji u Matki Bożej Miłosierdzia w Ostrej Bramie w Wilnie zastanawiałem się, co mam robić dalej. Czy mam zmienić zawód? Wtedy przyszła do mnie taka myśl: zostajesz w tym środowisku. Nie pragnij nigdy być w innym miejscu, niż to, gdzie opatrzność postawiła cię teraz. Posyłam cię do ludzi, którzy niosą podobne krzyże jak ty, a moje wybranie polega na tym, że to ty masz im pomagać, a nie szukać u nich pomocy. O Panie mój, naucz mnie rozumieć drugiego człowieka, a nie szukać zrozumienia. Naucz mnie pocieszać, a nie szukać pocieszenia. Naucz mnie w końcu kochać, a nie szukać miłości. Poszukuję teraz Szymonów z Cyreny. Nie musi to być Szymon ciężarowiec, który podnosi drugiego...

Brzeg nad Odrą

Nad brzegiem rzeki


Nie sądziłam, że kiedyś moje miasto wyda mi się tak dojmująco obce 

- jak obce są już barki pływające na rzece. 

Pozostaję jednak z głuchą tęsknotą, by w niemrawe brzegi 

zawiał gorączkowy gwar dziania się, mnożenia  i życia

Patrzyłam z oddali na ulubione zakątki,  przecież się tu wychowałam. 

Wydawało mi się, że się tu zadomowiłam. 

Wydawało mi się, że historia się skończyła, 

a teraz będziemy wrastać w tę ziemię, że będzie już tylko lepiej. 

A tu niespodzianka! 

Epokowe odkrycie: otóż wszystko przemija: nie tylko młodość, uroda i zdrowie.  

Wszystko jest po coś dane, a ja wciąż nie umiem  obchodzić się z tym!

Dary od Boga niefrasobliwie trwonię bez rachunku i bez faktury.

Rzeka z wolna płynie, wlekąc za sobą łachy piachu wspomnień

Klepsydra przesypuje się w rękach równo odmierzając zdarzenia

Jesteśmy na tym świecie jedynie przechodniami. Czas nie stoi, on ucieka

Nim zdążyłam dość zapuścić korzenie - woda uniosła mnie w dal 

A ja uporczywie wczepiam się - jak powój - gdzieś u brzegu

I choć wiem, że to beznadziejne - zbieram kamyki do kieszeni

by choć one zatrzymały mnie na dłużej. 

Poniosę je przed oblicze Matki Boskiej - Przewodniczki 

-  Kresowej Madonny, którą babcia przytaszczyła uciekając w popłochu przed barbarzyństwem. 

W spadku dostajemy z reguły jakiś nieznośny ciężar do uniesienia, 

jakieś trudne zadanie do wypełnienia, niechcianą powinność do spełnienia 

 A tu co? Ludzka nędza  przędzie pajęczyny, bezgłośny rechot upadłego błąka się po krzakach. 

Wiatr od rzeki kusi i pociąga. Słońce zachodzi, wieczność czeka

Pozostaje tylko ufność, że On jest wciąż miłosierny. 

 




 

Komentarze

Popularne posty

Brzeg - rzemiosło artystyczne Bilda

Pochód mistrza Ignacego Paderewskiego