Polecany post

Być przyzwoitym, czyli Savoir-vivre

Obraz
  Co to znaczy być człowiekiem przyzwoitym?  dzieło artystyczne Nastasa Diakowsiego Zbyt trudne, a może niepraktyczne i nie przydatne staroświeckie są stare normy i reguły? Owszem, czasami i tak bywa, że w konfrontacji z ludźmi pozbawionymi wszelkich zasad i norm, stosowanie tych staroświeckich przykazań wydaje się absurdalne. Jedynym skutecznym rozwiązaniem byłoby stosowanie zasady starobiblijnej: oko za oko, ząb za ząb.     Powiedzmy sobie szczerze – nie jest łatwo. Jednak – stosowanie w życiu codziennym starych sprawdzonych norm etycznych i moralnych – wydaje się po prostu głęboko sensowne.  W społeczeństwie, które się wzajemnie szanuje – po prostu lepiej się żyje. Jakość naszej codzienności jest zdecydowanie lepsza, bowiem obniża się poziom agresji, można uniknąć wielu patologiom i nieszczęściom, które nas jako całość nie budują, a wręcz rujnują.  Tolerowanie zasady, że cieszymy się z cudzego nieszczęścia, czy obojętność na patologię, to nie t...

Bajka o Bercie i zimorodku

W starym, zapomnianym ogrodzie, gdzie krzaki róż i malin splatały się z bluszczem, mieszkała wiewiórka Berta. Jej domek znajdował się wysoko na starej sośnie, która od lat czuwała nad zaniedbanym ogrodem pełnym tajemniczych zakamarków.


Berta codziennie skakała między gałęziami, zbierając orzechy i ukrywając je na zimę. Choć była pracowita, często czuła się samotna — pies Jogi, który kiedyś dotrzymywał jej towarzystwa, dawno już odszedł, a ogród ucichł. Czasem odwiedzał ją tylko stary rudy kot, przemykający nocą po konarach drzew.

Pewnego popołudnia Berta zobaczyła zimorodka — maleńkiego ptaszka o barwnych piórkach, który radośnie świergotał i przestępował z nóżki na nóżkę, wygrzewając się w słońcu. Jego beztroska i piękno oczarowały Bertę.

Nagle w gęstwinie liści pojawił się rudy kot, skradający się coraz bliżej ptaszka. Berta szybko zrozumiała, że zimorodek jest w niebezpieczeństwie. Choć miała pełne policzki i łapki orzechów, porzuciła wszystkie zapasy i jednym susem wskoczyła na giętką gałąź leszczyny. Wygięła się ona pod jej ciężarem, tworząc mały, zielony koszyczek tuż nad ziemią.

W tej samej chwili kot zaatakował. Zimorodek stracił równowagę i spadał w dół, ale zamiast na twardą ziemię — wpadł prosto w liściasty koszyczek Berty. Ptaszek otrząsnął się, podskoczył na gałązkę i odleciał, nawet nie wiedząc, że jego życie zostało uratowane.

Kot, widząc niepowodzenie, odszedł powoli, a Berta patrzyła na rozsypane po ścieżce orzechy. Choć straciła swoje zapasy, wiedziała, że zrobiła coś dobrego.

Następnego ranka, gdy wysunęła pyszczek ze swojej dziupli, zobaczyła zimorodka znów śpiewającego na gałęzi — zdrowego, pięknego i pełnego życia.

Berta uśmiechnęła się pod nosem. Jej poświęcenie miało sens.


Morał:
Są rzeczy i sprawy, które powinniśmy chronić bez względu na koszty — dobro i odwaga zawsze wracają do nas w najmniej oczekiwanym momencie.

Komentarze

Popularne posty

Brzeg - rzemiosło artystyczne Bilda

Pochód mistrza Ignacego Paderewskiego