Polecany post

Pomóż unieść cudzy krzyż

Obraz
Matka Boska Bolesna stała pod  krzyżem do końca. Pieta. Figura z kościoła oo. Jezuitów. Pan Jezus niesie krzyż na Kalwarię. Zauważcie, że lepiej czuję się ten człowiek, który podnosi drugiego człowieka niż ten, którego podnoszą. Nigdy nie dowiesz się, ile masz siły, dopóki kogoś nie podniesiesz. Proste? W czasie adoracji u Matki Bożej Miłosierdzia w Ostrej Bramie w Wilnie zastanawiałem się, co mam robić dalej. Czy mam zmienić zawód? Wtedy przyszła do mnie taka myśl: zostajesz w tym środowisku. Nie pragnij nigdy być w innym miejscu, niż to, gdzie opatrzność postawiła cię teraz. Posyłam cię do ludzi, którzy niosą podobne krzyże jak ty, a moje wybranie polega na tym, że to ty masz im pomagać, a nie szukać u nich pomocy. O Panie mój, naucz mnie rozumieć drugiego człowieka, a nie szukać zrozumienia. Naucz mnie pocieszać, a nie szukać pocieszenia. Naucz mnie w końcu kochać, a nie szukać miłości. Poszukuję teraz Szymonów z Cyreny. Nie musi to być Szymon ciężarowiec, który podnosi drugiego...

Bajka o Bercie i zimorodku

W starym, zapomnianym ogrodzie, gdzie krzaki róż i malin splatały się z bluszczem, mieszkała wiewiórka Berta. Jej domek znajdował się wysoko na starej sośnie, która od lat czuwała nad zaniedbanym ogrodem pełnym tajemniczych zakamarków.


Berta codziennie skakała między gałęziami, zbierając orzechy i ukrywając je na zimę. Choć była pracowita, często czuła się samotna — pies Jogi, który kiedyś dotrzymywał jej towarzystwa, dawno już odszedł, a ogród ucichł. Czasem odwiedzał ją tylko stary rudy kot, przemykający nocą po konarach drzew.

Pewnego popołudnia Berta zobaczyła zimorodka — maleńkiego ptaszka o barwnych piórkach, który radośnie świergotał i przestępował z nóżki na nóżkę, wygrzewając się w słońcu. Jego beztroska i piękno oczarowały Bertę.

Nagle w gęstwinie liści pojawił się rudy kot, skradający się coraz bliżej ptaszka. Berta szybko zrozumiała, że zimorodek jest w niebezpieczeństwie. Choć miała pełne policzki i łapki orzechów, porzuciła wszystkie zapasy i jednym susem wskoczyła na giętką gałąź leszczyny. Wygięła się ona pod jej ciężarem, tworząc mały, zielony koszyczek tuż nad ziemią.

W tej samej chwili kot zaatakował. Zimorodek stracił równowagę i spadał w dół, ale zamiast na twardą ziemię — wpadł prosto w liściasty koszyczek Berty. Ptaszek otrząsnął się, podskoczył na gałązkę i odleciał, nawet nie wiedząc, że jego życie zostało uratowane.

Kot, widząc niepowodzenie, odszedł powoli, a Berta patrzyła na rozsypane po ścieżce orzechy. Choć straciła swoje zapasy, wiedziała, że zrobiła coś dobrego.

Następnego ranka, gdy wysunęła pyszczek ze swojej dziupli, zobaczyła zimorodka znów śpiewającego na gałęzi — zdrowego, pięknego i pełnego życia.

Berta uśmiechnęła się pod nosem. Jej poświęcenie miało sens.


Morał:
Są rzeczy i sprawy, które powinniśmy chronić bez względu na koszty — dobro i odwaga zawsze wracają do nas w najmniej oczekiwanym momencie.

Komentarze

Popularne posty

Brzeg - rzemiosło artystyczne Bilda

Pochód mistrza Ignacego Paderewskiego